poniedziałek, 24 lutego 2014
Magiczny szpital
Szpitale zazwyczaj nie kojarzą się nam zbyt pogodnie..jednak ja napotkałam dziś inny na swojej drodze...Gmach był z ciężkich ciemnobrunatnych wystających cegieł..wąskie drzwi wpasowane w kształt budowli..Szukając izby przyjęć stąpałam po mysim linoleum..Kartki ze strzałkami prowadziły mnie we właściwym kierunku,aczkolwiek ten był wciąż niepewny..Brak portierni..Korytarze o szerokości 3-4 stóp,nieprzejednane..Kroczyłam w półmroku widząc białe oszklone drzwi..Cisza..Skręcałam..Czułam się jak Alicja w krainie czarów,zagubiona a jednocześnie zachwycona..kameralnością labiryntu..Gdy wreszcie odnalazłam drzwi "Izby" cały czas oczami wyobraźni lustrowałam mroczne wnętrza filmów Lyncha, książki Kinga bądź bogactwa ukryte w starych domostwach Mizayakiego..Idealna scenografia,fantazja i tajemnica.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz